Nasza najpiekniejsza trasa motocyklowa w Wietnamie…okolice Mai Chau…

Post o Filipinach w trakcie przygotowań, a już dziś napiszę o naszej weekendowej wyprawie motocyklowej przez piękne, wysokie góry i to tylko około 130 kilometrów od Hanoi.

IMAG3053

Jeszcze dobrze nie ostygliśmy po przygodzie na Filipinach i po jednym dniu przerwy zdecydowaliśmy się wykorzystać piękną pogodę w czasie weekendu, i rozpocząć sezon motocyklowy w tym roku. Nasz motorek już stęsknił się za nami. Udaliśmy się w okolice Mai Chau i Pu Luong Natural Reserve, aby pokonać przepiękną trasę stworzoną dla motocyklistów, a wiodąca przez cudowną, zieloną, górzystą krainę. Rezerwat bowiem otoczony jest dwoma pasmami górskimi z najwyższym szczytem Pu Luong położonym 1700 m n.p.m. My przedostaliśmy się zarówno przez jedno, jak i drugie pasmo.

IMGP6121.JPG

Pierwszego dnia udaliśmy się do Mai Chau. Droga wiodła przez malowniczą krainę, ale to, co najpiękniejsze miało nastąpić następnego dnia.

IMGP6440

IMGP6441

Mijaliśmy piękne góry, podziwialiśmy piękne widoki, strumyczki, wodospadziki, aby po przemierzeniu 130 kilometrów zachwycić się położeniem Mai Chau.

IMGP6205.JPG

To małe miasteczko położone w dolinie, pośród gór stało się naszą bazą wypadową na kolejny dzień, w którym planowaliśmy przejechać przez góry.

IMGP6230

W tym rejonie zamieszkują głównie dwa plemiona Thai, które stanowią najliczniejsze grupy etniczne w tych okolicach. Stroje, w których występują są przepiękne.

IMGP6322.JPG

Charakterystyczne dla tej okolicy są domy postawione na palach, wybudowane z bambusa i drewna.

IMGP6293.JPG

Plemiona żyją głównie z uprawy ryżu i rękodzieła.

IMGP6339

Na polach ryżowych praca wre od rana do nocy.

IMGP6263

Wychodowane sadzonki obmywa się,

IMGP6265

a następnie kępkami układa się na polu, aby je rozparcelować na całym terenie.

IMGP6341

Ludzie pracują stojąc po kolana w wodzie i jest to naprawdę niełatwa praca.

IMGP6397

My zamieszkaliśmy u rodziny wietnamskiej w home stay w przytulnym, czystym domu.

IMAG3065.jpg

Zostaliśmy ugoszczeni wspaniale, a poczęstunek był wyborny.

IMGP6383

Najbardziej smakowała nam kapustka przyrządzona w stylu, w jakim gotujemy młodą kapustę wiosną w Polsce. Wieczór zakończyliśmy przy świecach, gdyż wyłączono prąd.

IMGP6386

IMGP6387

Zasnęliśmy szybko, aby jeszcze szybciej się przebudzić przy dźwiękach muzyki. Mieszkańcy wykorzystując fakt, że wreszcie włączono prąd bawili się, śpiewali karaoke i radowali się. Wszak to ostatni dzień wolny obchodzonych Świąt Tet, czyli Nowego Roku. Kiedy dźwięki muzyki i śpiewów ucichły zasnęliśmy szybko i spaliśmy jak małe dzieci. Górskie powietrze bardzo temu sprzyja.

IMGP6416

Wczesnym rankiem, po śniadaniu przygotowanym przez panią domu ruszyliśmy w trasę, którą tego dnia mieliśmy przejechać. Poniżej mapka trasy na ten dzień.

Mapka trasa motorek.jpg

Kraina otaczająca nas była przepiękna. Najpierw podążaliśmy drogą QL15C, aby później odbić od niej kierując się na przeciwległe pasmo gór.

IMAG3068

Tym sposobem najpierw wzbijaliśmy się w górę jednym pasmem gór, aby następnie zjechać do doliny i znów udać się pod górę pokonując kolejne wzniesienia.

IMAG3077.jpg

Mijaliśmy piękne okoliczne góry, które zapierały dech w piersiach.

IMGP6463

IMGP6485

Pola ryżowe zwłaszcza te tarasowe zachwycały nas, choć to dopiero początek wiosny i ryż dopiero co jest rozsadzany.

IMAG3093

IMAG3100

IMGP6506

Miejscami czerwona gleba odróżniała się przecudnie od wspaniałej zieleni gór i pól.

IMGP6527

Praca wszędzie toczyła się na całego. Wietnamczycy to bardzo pracowici ludzie.

IMGP6552

Po drodze w jednej ze wsi skosztowaliśmy Pho Bo, a i napić się trzeba było z mieszkańcami sznapsika.

IMGP6529

IMGP6528.JPG

Trasa była cudowna, urocza i zachwycająca. Nie można było oderwać wzroku od okolicy i tej niezwykłej krainy.

IMGP6555

Stworzona wprost na wyprawy motocyklowe, a nawet gdyby ktoś chciał się pokusić pełne wrażeń wędrówki trekkingowe.

IMGP6547

IMGP6491

IMGP6534

Chociaż momentami nasz motorek nie miał lekko. Ale dał radę nasz malutki kochany, a jakże by inaczej.

IMGP6549

IMAG3086

IMGP6548

Oprócz cudownych, niesamowitych gór, strumyków, potoczków, wodospadzików i przepięknych pól ryżowych gdzieniegdzie znajdowały się plantacje herbaty.

IMGP6556

Można było zaobserwować wiele miejsc, w których uprawiano drzewa bambusowe.

IMGP6560

Wszędzie, na każdym kroku obecne były zwierzęta: krówki, bawoły, kaczki, kurki, pisklęta, które często przecinały, bądź zastępowały nam drogę.

IMGP6462

IMGP6566

IMGP6563

Dla nas to były dwa niezwykłe weekendowe dni spędzone w magicznej, górskiej krainie. Tak się zastanawiam po co jechać do Sapa na północy Wietnamu, gdy góry w okolicach Mai Chau są tak piękne i niesamowite, a okolica niezwykle malownicza, bajeczna i interesująca. A do tego jest niewielu turystów, a gdy się pojedzie w wyższe partie gór nie ma ich w ogóle. Ludzie są bardzo życzliwi, przyjaźnie nastawieni i ceniący towarzystwo przyjezdnych. Nie ma tego komercyjnego blichtru, który niestety jest w Sapa, choć i tam można znaleźć spokojne miejsca, co nam się udało, ale o tym napiszę w jednym z kolejnych postów.

Trasa motocyklowa, którą pokonaliśmy jest warta polecenia dla tych, którzy lubią naturę, miejsca wolne od turystów, trudniej dostępne przestrzenie i przygody motorowe. To był piękny weekend, najśliczniejsza droga dla nas i naszego motorka. W okolice Mai Chau i góry je okalające zapewne wrócimy. Może po to, aby odkryć kolejną magiczną drogę … bo życie to podróż …

Drodzy Czytelnicy i Drogie Czytelniczki życzę Wam wspaniałego, dobrego tygodnia i zapraszam na kolejny post. Tym razem będzie o przygodzie na Filipinach.

Tet Nguyen Dan … Tet …, czyli wietnamski Nowy Rok … :)

Wietnamski Nowy Rok niemalże za chwilkę. My korzystając z tego, że będzie kilka dni wolnych od pracy dla wszystkich wybieramy się z ogromna radością w podróż w piękne i interesujące miejsce. Dlatego już dziś napiszę słów kilka o tym jakże ważnym święcie dla Wietnamczyków. Jego obchody trwają kilka dni, więc większość osób, poza tymi, którzy muszą pracować, będzie celebrować Nowy Rok przez dłuższy czas, minimum sześć dni.

tet4

Wietnamski Nowy rok czyli Tet Nguyen Dan, w skrócie nazywany Tet, obchodzony jest pierwszego dnia, pierwszego miesiąca kalendarza księżycowego i w tym roku przypada na dzień ósmego lutego rozpoczynając  Rok Małpy. W zasadzie pokrywa się on z chińskim Nowym Rokiem, poza latami, gdy drobne niuanse związane z księżycem powodują, że w jednym kraju jest jeden dzień wcześniej niż w drugim. Jest on poprzedzony dwoma wcześniejszymi świątecznymi dniami o nazwie Tet Eva. Natomiast po Tet Nguyen Dan są Tet Holiday, które są kontynuacją obchodów Nowego Roku. Tet jest zarówno początkiem roku, jak i pierwszym dniem wiosny. Według mnie czas tych Świat jest połączeniem naszego, polskiego Bożego Narodzenia, Sylwestra i Nowego Roku. Odbywa się między zbiorem plonów, a siewem następnych.

Tet jest najważniejszym świętem w roku i ma dla Wietnamczyków ogromne znaczenie. Wierzą oni bowiem, że to co już było przeminęło, zwłaszcza niepomyślne wydarzenia w minionym roku, a teraz mają szansę, aby ponownie zacząć to, co nowe i dobre. Przed dniami wolnymi spłacają swoje zobowiązania, aby nie przenosić ich na Nowy Rok. W czasie obchodów i celebrowania Tet Wietnamczycy spotykają się ze swoimi rodzinami, przyjaciółmi, aby wspólnie świętować i czcić pamięć przodków.  Nawet my otrzymaliśmy zaproszenia od naszych wietnamskich przyjaciół, jednakże w tym roku nie skorzystamy z nich, gdyż mamy inne plany. Wietnamczycy spędzają wówczas czas wspólnie, dzieci jadą do rodziców, choć odległości niekiedy sięgają kilkuset a nawet kilku tysięcy kilometrów. Hanoi pustoszeje. Pociągi, autobusy, busy, a także samoloty są pozajmowane niemalże do ostatniego miejsca. Wszędzie dookoła widać wielokolorowe drzewa brzoskwiniowe, które zakwitają na Tet Nguyen Dan, tak jak u nas w Polsce bazie na Wielkanoc.

tet2

W wielu miejscach widać też drzewka pomarańczowe i mandarynkowe, które są piękną dekoracją dla otoczenia. Umieszcza się je, aby odstraszały duchy, które są nam nieprzychylne.

tet1

Członkowie rodzin, wcześniej przygotowują się do tych ważnych Świąt. Sprzątają swoje domy, odświeżają je, palą kadzidła, ozdabiają różnymi dekoracjami, kupują nowe stroje, aby odświętnie, ładnie i czysto ubrani mogli celebrować Tet. Na przygotowanych wcześniej ołtarzach przodków, grobach pozostawiają kwiaty, słodycze i kadzidełka na znak pamięci i szacunku dla zmarłych. Modlą się razem w pagodach i świątyniach. Po powrocie do domów spożywają przygotowane specjalnie na te dni potrawy. Jedną z najbardziej znanych jest Banh Chung, czyli rodzaj placków przygotowanych z kleistego ryżu, z nadzieniem z fasoli mung i wieprzowiny w środku oraz zapakowanych dekoracyjnie w liście bambusowe. Ponadto podawany jest kurczak, pudding z fasoli mung, dania z ryżu, wieprzowina duszona z pędami bambusa i wiele innych dla nas egzotycznych potraw. Na stołach stoją też słodycze dla dzieci, czy też innych gości odwiedzających dom. Czas Tet jest bardzo radosny. Wietnamczycy cieszą się, są dla siebie bardzo uprzejmi, a także obdarowują się prezentami i pieniędzmi.

tet3

Hojni bardzo w tym czasie pracodawcy również przygotowują prezenty dla swoich pracowników w postaci słodyczy i wina, organizują loterie, a także przyznają pieniężne bonusy. Często, gdy ktoś wręcza komuś banknoty umieszcza je w czerwonych kopertach. Wietnamczycy pozdrawiają się i życzą sobie Szczęśliwego Nowego Roku. Poza tym, że Tet to rodzinne Święta i większość osób spędza czas z najbliższymi, na ulicach odbywają się liczne festiwale. Słychać dźwięki bębnów, gongów, dzwonków, tamburyna, a nawet ponoć i petard. Mają one odstraszyć złe duchy. Ulicami maszerują różni przebierańcy, często w strojach związanych z legendami ludowymi i historią Wietnamu.

tet5

Święta Tet mają ogromne znaczenie dla Wietnamczyków. Są ściśle związane z ich kulturą, tradycją i tożsamością. Dla wielu z nich są jedynym czasem w roku, gdy spotykają się razem bliscy, rodzina i przyjaciele oraz mogą w radosnej atmosferze cieszyć się swoją obecnością. Nie dziwi zatem to, że panuje już atmosfera wyczekiwania, przygotowań i odliczania każdego dnia. W końcu Tet Nguyen Dan to szczęśliwy, radosny, rodzinny i pełen wrażeń, pyszności kulinarnych oraz atrakcji dzień i dobry czas dla wszystkich.

Zatem życząc wszystkim Wietnamczykom Szczęśliwego Nowego Roku, a Wam Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy miłych, dobrych dni i pozytywnych myśli udaję się wraz z moim mężem w podróż w nowe miejsce w oczekiwaniu na nową, niezwykłą przygodę. Relacja wkrótce 🙂

Tet Tao Quan – Święto Boga Kuchni

W Hanoi już czuć atmosferę związaną z nadchodzącym Nowym Rokiem. Kalendarz wietnamski jest niemalże taki sam, jak kalendarz chiński. Wszyscy już żyją nadchodzącymi Świętami i czasem wolnym.

IMAG2852.jpg

Dziś w Wietnamie obchodzone jest Święto Boga Kuchni nazywane Tet Tao Quan. Uważa się, że w dwudziestym trzecim dniu dwunastego miesiąca kalendarzowego, tydzień przed chińskim Nowym Rokiem bóg Tao, a właściwie bóstwa wracają do nieba, aby opowiedzieć o każdym gospodarstwie domowym, czyli zdać raport Cesarzowi Niebios. Na podstawie tego, co zostanie powiedziane na rodzinę mogą spłynąć nagrody, albo też kara. Tao Quan wraca na ziemię dopiero na Wigilię Nowego Roku. Ciekawostką jest to, że ponoć podróżuje on na rybie, a dokładnie pisząc, na karpiu.

Z Bogiem, czy też bóstwami Tao związanych jest wiele legend. Jednak najbardziej znana jest ta o kobiecie i dwóch mężczyznach, z których powstało bóstwo Tro Trio, czyli Tao Quan. Historia zaczęła się, tak jak i wiele wcześniejszych i późniejszych. Jednakże zakończenie jej nie było takie oczywiste. Żyło małżeństwo Trong Co i Nim Thi Nhi, które nie mogło mieć dzieci. Kłócili się bardzo często i nie było zgody w ich w domu. Pewnego dnia żona opuściła męża, a po jakimś czasie wyszła za innego człowieka, którego nazywano Pham Lang. Wiedli dobre, spokojne życie. Po jakimś czasie pierwszy mąż, który stał się w tym czasie żebrakiem, trafił ponownie do domu kobiety i prosił ją o przebaczenie tego, co czynił i jakim było ich życie. Rozmowę przerwał powrót obecnego męża. Przerażona kobieta, choć wybaczyła Nim Thi Nhi, postanowiła go ukryć w słomie. A ten ponieważ nie chciał jej zaszkodzić swoim powrotem schował się we wskazanym miejscu. Nie przewidzieli, że tego dnia Pham Lang, obecny partner, będzie wypalał siano. I tak były mąż zmarł, gdyż nie wyszedł, aby nie narażać na szwank dobrego imienia kobiety i w milczeniu zginął w ogniu. Kobieta widząc co się stało, rozumiejąc, jak bardzo kochał ją jej pierwszy partner skoczyła w ogień. Na tym nie koniec tragedii. Jej obecny mąż z miłości do niej i z żalu nad jej śmiercią także skoczył w ogień. Zginęli wszyscy troje. Kiedy pojawili się przed majestatem Cesarza Niebios ten w pewnym sensie szanując ich za to, co zrobili, uczynił ich bogami, którzy do dziś opiekują się domami wietnamskimi.

W Tet Tao Quan kobiety przygotowują wiele przysmaków, potraw, ozdabiają ołtarze świeżymi kwiatami i owocami. Na nich ustawiają trzy czapki w różnych kolorach, żółtą dla Pani Tao, i dwie czarne dla Panów Tao, jak to one mówią. Obok często znajdują się miski z karpiami w wodzie, oczywiście żyjącymi, które po ceremonii wypuszcza się do wody, aby pozostały żywe. Okazuję się w ten sposób szacunek zwierzętom i zapewnia pomyślność dla domu w nadchodzącym Nowym Roku, które to święto już za tydzień.

Wietnamczycy uważają Tan Quan za członka swojej rodziny i dlatego modlą się, oddają mu cześć i składają ofiary. Wierzą, że jest posłańcem z niebios i czuwa nad ich domostwami.

Język wietnamski i tony…

Język wietnamski jest w moim odczuciu trudny do nauki, choć oczywiście nie jest to niemożliwe, i głośnym. Nawet nauczenie się słów, czy też zdań nie gwarantuje skutecznego komunikowania się z otoczeniem. Jedno słowo może mieć wiele znaczeń i to zupełnie odmiennych, w zależności od tego jak je wypowiemy, jakim tonem, z jakim akcentem. Wymaga on od mówiącego odpowiedniej modulacji głosu. Bez tego nie zostaniemy zrozumiani. Tony są najważniejsze.

IMAG1564

Językiem wietnamskim posługuje się ponad osiemdziesiąt milionów ludzi na świecie i to nie tylko w samym Wietnamie, gdzie jest to język ojczysty i oficjalny. Również w Stanach Zjednoczonych, Australii, Kanadzie, Niemczech, Chinach, a nawet w Czechach i w Polsce są liczne społeczności posługujące się nim. Język wietnamski zaliczany jest do grupy języków austroazjatyckich, a szczegółowiej do języków Mon-Khmer. Jest językiem izolującym, co oznacza szyk w zdaniu: podmiot – orzeczenie – dopełnienie i, co najważniejsze, tonalnym. Nie wystarczy odczytywanie liter i wyrazów. Każde słowo musi być wypowiedziane w odpowiednim tonie, a jest ich sześć. Tony mają ogromne znaczenie. Decydują o tym, czy to co mówimy brzmi sensownie. Przy każdej samogłosce występują oznaczenia w postaci znaków tonalnych. Jak wspomniałam jest ich sześć i oznacza się je w poniższy sposób.

Znaki tonalne.png

I w zależności od tego jak są oznaczone samogłoski wymawia się odpowiednio cały wyraz, a wygląda to tak: viết chì, ale już Việt nam znak tonalny przy ê jest inny.

W języku wietnamskim występują trzy dialekty charakterystyczne dla poszczególnych regionów: północny, centralny i południowy. Różnią się one od siebie i niekoniecznie na daną rzecz używa się tych samych określeń, słów. I tak na przykład w Hanoi szklanka to cốc, a w Sajgonie ly. Na północy herbata to chế, a na południu trả. Język wietnamski zapisywany jest za pomocą alfabetu łacińskiego z dużą liczbą znaków określających litery i wygląda tak, jak poniżej.

Alfabet wietnamski

W języku wietnamskim występuje ponadto 10 dwuznaków:

                               Ch     Gh     Gi     Kh     Ng     Nh     Ph     Qu     Th     Tr  

oraz jeden trójznak: Ngh.

Język wietnamski jest niewątpliwie interesujący, egzotyczny i trudny jednocześnie. Choć jego gramatyka nie jest skomplikowana to tonalny jego charakter nastręcza wielu trudności. Należy nauczyć się wymowy w sześciu tonach, co wcale nie jest takie oczywiste dla nas Polaków, gdyż w naszym języków nie mówimy tonalnie, tylko mamy tryby: twierdzący, pytający i wykrzyknikowy. Są one używane w zależności od tego, co chcemy powiedzieć i w jaki sposób lub czy chcemy o cos zapytać. W języku wietnamskim jest to dużo bardziej złożone. Jednakże nauka języka wietnamskiego nie jest niemożliwa. Na początku drogi należy się liczyć z tym, że ktoś nas zaskoczy tym, że nas nie rozumie, gdy do niego mówimy, albo odwrotnie my możemy poczuć się zagubieni i zdezorientowani słysząc coś, co niby znamy, ale tak na prawdę nie wiemy o co chodzi, gdy ktoś z nami rozmawia. Pamiętajmy o tym zawsze, że w języku wietnamskim najważniejsze są tony, tony i jeszcze raz tony, gdyż nawet najdrobniejsza zmiana akcentu, modulacja głosu może zmienić znaczenie wypowiadanego słowa, czy też całej wypowiedzi.

Pomimo, że język wietnamski jest bardzo trudny i nie mam ambicji, aby studiować go bardzo intensywnie, uczę się słów, zwrotów, które mogą być użyteczne w życiu codziennym. Mam świadomość, popartą już doświadczeniami z podróży, że w Wietnamie nie wszyscy mówią choć troszkę po angielsku. Zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach. Stąd motywacja, aby choć w niewielkim zakresie poznać język wietnamski i nauczyć się podstaw, aby móc komunikować się z innymi w codziennym życiu w razie potrzeby.

Chúc một ngày tốt đẹpMiłego dnia 🙂

Ale za to niedziela, ale za to niedziela…będzie dla nas…:)

Jakże dla mnie prawdziwe są słowa, zwłaszcza zawarte w  refrenie, piosenki Niebiesko – Czarnych „Niedziela będzie dla nas”. Uwielbiam niedziele i to nie dlatego, że w niedzielę się urodziłam i do tego wielkanocną. Każdą niedzielę bardzo lubię, ale taką po tygodniu pracy tutaj w Wietnamie, gdy mój mąż pracuje sześć dni w tygodniu, a nie jak to było przed przyjazdem do Hanoi, pięć, doceniam ten dzień szczególnie i cieszę się, gdy nadchodzi. A wczorajsza była znów wyjątkowa, gdyż odkąd mamy własną kuchnię i większy apartament jakoś tak mimowolnie poczuliśmy, że to jest nasz nowy dom. Jest przytulnie, wygodnie i po domowemu. Nikt raczej nie zakłóca spokoju, chyba poza nami, 🙂 gdyż w sobotę, gdy słuchaliśmy muzyki nieco głośniej ktoś zapukał w ścianę, jak do nastolatków, więc ściszyliśmy ją po prostu 🙂 A niedzielę, piękną, słoneczną rozpoczęliśmy w radosnych nastrojach.

IMGP4401

Zaparzyłam pyszną, pachnącą kawę, oczywiście po wietnamsku, w aluminiowym filtrze o nazwie Phin, o czym pisałam w poście  https://zycietopodrozblog.wordpress.com/2015/12/09/wietnamska-kawa-i-smok/ i racząc się nią, jej wyjątkowym smakiem, aromatem unoszącym się w powietrzu, poczuliśmy się jak u siebie, tak jak wcześniej w Katarze, czy w Polsce. Bo miejsce nie ma znaczenia, ale aura już tak. A w tym apartamencie, w którym teraz mieszkamy, są dobre fluidy. Kawa, słoneczko za oknem zapowiadające piękny, ciepły dzień, rozmowa z mężem sprawiły, że czułam się przepełniona radością i szczęściem, widocznym zresztą gołym okiem. Nieco później, gdy mój mąż zaczął krzątać się po kuchni zrozumiałam, jak bardzo uwielbiam ten widok. Wcześniej to było jak najbardziej normalne dla mnie, ale teraz po kilku miesiącach bez kuchni, chyba naprawdę bardzo to doceniam.  Jest to bardzo ważne posiadać kuchnię 🙂 dla mnie i mojego partnera, gdyż uwielbiamy gotować. W Katarze, gdzie mieszkaliśmy sześć lat, często przygotowywaliśmy domowe jedzenie dla siebie, przyjaciół, rodziny i znajomych. Nawet piec do wędzenia mój mąż wybudował własnymi rękoma i mogliśmy raczyć się wędzonymi pysznościami, ale o tym będzie traktował post, a może posty na temat Kataru i naszego życia tam. Wracając do naszej niedzieli i widoku, który mnie rozczulił, czyli mojego partnera w akcji, przygotowującego obiad dla nas, czułam się wyjątkowo. Mąż krzątający się po kuchni, ulubiona muzyka w tle, wsparcie pozytywnych działań Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy … czyż może być piękniejsze do południa w niedzielę. Nawiązując do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wspieramy ją od początku, odkąd byliśmy w liceach, później już jako rodzina z naszym synkiem Adasiem, a teraz we dwoje nie wyobrażając sobie, aby mogło być inaczej.

IMGP4402

Fantastyczne jest to, że nawet nie mieszkając w Polsce, można z zagranicy też się zaangażować i chociażby internetowo wykonać przelew lub wziąć udział w tej niesamowitej akcji licytując różności. Dla nas to jedno z ważnych wydarzeń każdego roku odbywające się w styczniu. Wspieramy WOŚP, gdyż przebywając w wielu szpitalach z naszym synkiem we wcześniejszych latach widzieliśmy wszędzie sprzęt zakupiony z jej środków, oznaczonych charakterystycznym serduszkiem. I dlatego ja nie rozumiem po co dopisywać jakieś ideologie, czy też stwarzać negatywną atmosferę wokół Fundacji. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy robi bardzo dużo dobrego i dlatego my wspieramy jej akcje. Jest to coś wyjątkowego i to nie tylko o pieniądze chodzi, ale o zaangażowanie ludzi, wolontariuszy, bycie razem w tym dniu, uczestnictwo w różnych imprezach i realizację przy okazji celu i każdego roku nowego programu pomocy dzieciom, starszym, czy też osobom z innymi problemami zdrowotnymi oraz zaopatrywanie placówek medycznych w jakże potrzebny sprzęt oraz aparaturę. Tak trzymać.

I tak, kiedy mój mąż przyrządzał obiad, dookoła roztaczał się niezwykły zapach i aromat łączących się składników, wsparliśmy WOŚP, muzyka grała w tle, poczułam, że jestem szczęśliwą kobietą, pomimo różnych doświadczeń w życiu i dokonywaniu niełatwych wyborów, przy boku mojego męża. Wiem to każdego dnia, ale czasami czuję to w sposób szczególny. Niedziela rozpoczęła się wyjątkowo pięknie, pachnąco, muzycznie i z sercem. Po przepysznym obiadku udaliśmy się na powietrze i na przejażdżkę na motorze.

IMAG2411

Dzień był piękny, słoneczny i bardzo ciepły, bezwietrzny, czego już dziś nie można powiedzieć. Temperatura osiągała około 27 stopni Celsjusza, więc chyba zima odchodzi. Może skończą się ponure dni z deszczem i bez słoneczka. Choć ja lubię deszcz, ale nie taki ulewny, zimny i sprawiający, że dookoła jest ponuro. W grudniu w Hanoi bywało i po 11 stopni, a teraz raczej jest powyżej 20. Tutaj zmiany atmosferyczne zachodzą bardzo szybko. Jednego dnia bardzo ciepło, a drugiego wietrzny front lub deszcz obniżający temperaturę o 10 stopni. Teraz już chyba wiosna, po krótkiej hanojskiej zimie 🙂

Kiedy jeździ się na motorze, lub spaceruje po różnych zakamarkach można zaobserwować wiele ciekawych sytuacji, jak na przykład kąciki urody :). Fryzjerzy, czy osoby świadczące tego typu usługi, rozkładają dosłownie wszędzie swoje warsztaciki i służą swoimi usługami innym. Każde miejsce jest dobre, wystarczy kawałek drzewa i zieleni przedzielającej dwa pasy ruchu, czy skwerek nad jeziorem. Wygląda to może nieco egzotycznie, ale dla mnie jest to takie azjatyckie, wpisane w klimat tej części świata.

IMAG2769

Można również znaleźć się w korku – śmiesznym, ale frustrującym, spowodowanym nie przestrzeganiem zasad na drodze, a z którym i panom policjantom trudno sobie poradzić. Pojazdy poustawiane w różne strony, kilkaset motorów i bezradność. Na szczęście zawsze ten problem jakoś się rozwiązuje i jedzie się dalej 🙂

Ponieważ włosy mojego męża wymagały już obcięcia odwiedziliśmy naszego wietnamskiego fryzjera. A nie skończyło się na tym i integrowaliśmy się z osobami, które tam przebywały, popijając piwo i przegryzając pyszne, suszone, pikantne mięso z bawołu, którym poczęstował nas nasz fryzjer. Zamówienie już złożyliśmy na tę przekąskę 🙂

Po powrocie do domu i kolacji nadszedł czas na emocje, a uwierzcie były one ogromne dla takich kibiców jak my. Oglądaliśmy bardzo ważny mecz Polska-Niemcy w siatkówce, który był rozgrywką o wszystko, a mianowicie o Olimpiadę w Rio de Janeiro. Nie wszystko szło dobrze. Jednak nasi chłopcy walczyli do końca i sprawili nam ogromną radość wygrywając. Teraz tylko turniej w Tokio po drodze i mamy nadzieję na awans na Olimpiadę, która już w tym roku. Kiedy losy meczu były niepomyślne dla Polaków, nadzieja malała, a serce przeżywało kolejne „sportowe zawały” powiedzieliśmy chłopakom, do ekranu oczywiście, że my, jak tylko wygrają, pojedziemy do Tokio w maju spotkać się z nimi, zobaczyć ich na żywo i kibicować im. Słowo się rzekło i zrobimy wszystko, aby go dotrzymać 🙂 Kiedy emocje sportowe już opadły skupiliśmy się na sobie spędzając romantyczne chwile z muzyką i lampką wina w tle. To był bardzo piękny, pogodny, radosny, aktywny i dobry dzień. Może zwyczajny, ale jakże uroczy w swej zwyczajności. Zgodny ze słowami: Ale za to niedziela, ale za to niedziela… będzie dla nas 🙂

Dla mnie niedziela jest dniem, na który czekam w każdym tygodniu. Lubię ją spędzać na różnych wyprawach, przejażdżkach, ale także domowo z pachnącymi pysznymi daniami, kręcącym się prywatnym kucharzem w kuchni i muzyką w tle. Taka jest chyba najpiękniejsza. Bo czyż może być coś cenniejszego niż czas spędzony razem ? Myślę, że nie. Czas spędzony z kochającym nas człowiekiem, którego darzymy wyjątkowym uczuciem, jest bezcenny. A czym dla Ciebie Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku jest niedziela ? Czy jest to dla Ciebie dzień szczególny, a może masz inne wyjątkowe dni, które uwielbiasz ?

Z życzeniami miłego, udanego, pełnego pozytywnych myśli i dobrych zdarzeń tygodnia pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie 🙂

Co można przewieźć na motorze ??? …wszystko :)…

Już kiedy wracaliśmy w minioną niedzielę z lotniska, po podróży do Hong Kongu, wiedziałam, że w tym tygodniu napiszę koniecznie o tym, co mnie fascynuje odkąd mieszkamy w Wietnamie, a mianowicie to, co można przewieźć na motorze. I wcale to nie jest takie oczywiste 🙂 W drodze powrotnej do naszego domku, gdy ujrzałam pana, który przewoził mnóstwo wytłaczanek pełnych jajek uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Tak, tak… odczułam radość i poczułam, że jestem u siebie. Brzmi to może nieco irracjonalnie, ale przez lata mieszkania za granicą zaobserwowałam, że moja zdolność adaptacji jest niesamowita. Stosunkowo szybko przystosowuję się do zmian. Choć były też takie, które wymagały dłuższego czasu. Po każdej podróży dokądś wracam do miejsca, w którym mieszkam i czuję się szczęśliwa, gdyż wówczas nadchodzi spokój. Wynika to pewnie z tego, że choć uwielbiam wyprawy i wyjazdy, na co dzień jestem domatorką, co odkryłam w sobie kilka lat wstecz. Lubię swoje życie, swoje pasje, nasze wspólne z mężem rytuały. Uwielbiam filiżankę kawy, którą wspólnie rozpoczynamy dzień, jak i przerwę na lunch, gdy mąż spędza ją ze mną, czy też czas spędzony wieczorem na rozmowach, słuchaniu muzyki, czy oglądaniu filmu rozkoszując się lampką wina i swoja obecnością. Po każdej podróży, po gorącej kąpieli przychodzi swoistego rodzaju rozluźnienie i powrót do dnia codziennego z jego rytmem. Tym razem momentem, gdy poczułam się jak w domu był ruch charakterystyczny dla ulic Hanoi, czyli korki oraz właśnie człowiek na motorze przewożący mnóstwo jajek. Jemu zdjęcia nie zrobiłam, ale wygląda to mniej więcej tak.

4

Dlatego postanowiłam napisać o tym, co można przewieźć na motorze, czy skuterze. A uwierzcie wyobraźnia ludzka nie zna granic. W Wietnamie motor to uniwersalny środek transportu, a przez lata ludzie tutaj zamieszkujący wykształcili w sobie niesamowity instynkt i zmysł organizacji jeśli chodzi o jego wykorzystanie. Doskonale wiedzą co i jak umieścić, zabezpieczyć i jak z tym jechać, aby dotarło w całości do miejsca przeznaczenia. I tak tym sposobem my mieszkający w Wietnamie mamy możliwość przyglądania się temu, a niekiedy i sami już przewozimy różne zakupy w podobny sposób 🙂 No może nie o takich wymiarach, jak Wietnamczycy :), ale ponoć kto z kim przystaje takim się staje 🙂 Zapewne jest w tym nutka prawdy. Już uzbierał się nam całkiem pokaźny album ze zdjęciami takich różnych ewenementów. Kiedyś wydawałoby mi się to niemożliwe, ale teraz oglądam to każdego dnia na własne oczy. Tak, jak to moja jedna koleżanka napisała, że ona ma problem zapakować się w samochód kombi, a tutaj proszę można dosłownie wszystko przewieźć na małym motorku, który jest w Wietnamie najważniejszym środkiem transportu. Zresztą sami się przekonajcie. Zapewne będziecie niejednokrotnie zaskoczeni przeglądając zdjęcia, tak jak i ja byłam zadziwiona niejednokrotnie. Kreatywność, myśl techniczna i spokój z jakim czynią to Wietnamczycy jest niezwykłą sprawą dla mnie. A co przewożą Wietnamczycy ? Odpowiedź brzmi: wszystko. Kilka osób na jednym motorze to sytuacja dość częsta. Standardem jest przewożenie zakupów różnego rodzaju.

IMAG2593

12042917_1649540952000026_8718439109818444763_n[2]

IMGP0923

A ilości niekiedy są ogromne, co widać zresztą na zdjęciach.

IMGP1340

IMAG2151

IMAG2585

IMGP1387

Żywe zwierzęta i ptactwo przeznaczone na obiady lub małe do hodowli to nieodłączny element wietnamskiej ulicy.

IMAG2130

Owoce takie jak banany, pomarańcze, winogrona, przewożone hurtowo to też nic dziwnego.

IMAG2368

IMAG2583

Jajka przewożone w ogromnej ilości w wytłaczankach zawsze wyzwalają uśmiech na mojej twarzy i przyznam, że tylko raz widziałam, że komuś zdarzyło się, że jakaś ich część spadła na drogę robiąc swoistego rodzaju jajecznicę, czy też jajko sadzone na miękko na ulicy.

A i dla smakoszy mocniejszych trunków coś się znajdzie.

IMAG2426.jpg

Ponadto często można spotkać osoby przewożące meble, tak jak poniżej.

12345405_1661051124182342_8744546830068679132_n[1]

IMAG2724

12316408_1661051107515677_5308797323742948769_n[1]

IMAG2525.jpg

Sprzęt elektroniczny i wyposażenia domów też jest dość powszechnym widokiem. Od telewizorów począwszy, a na wielkich lodówkach, klimatyzatorach, kontenerach na wodę czy inne płyny skończywszy.

IMGP1397

IMAG2528.jpg

IMGP1394

Elementy dekoracyjne również podlegają tym samym zasadom, co wszystko. Uwiązać, zamocować, podeprzeć, zabezpieczyć i przewieźć. Spotkać można wazony, lampy, obrazy,

IMGP1330.JPG

ale i szyby oraz lustra, w których można się przejrzeć w czasie jazdy na swoim motorze.

IMGP1210

IMAG2587

Nie dziwi fakt przewożenia ciężkich donic z kwiatami, krzewami, a nawet mogę śmiało napisać drzewami.

IMGP1346

Kwiaty cięte są każdego dnia dowożone w ten sposób to kwiaciarni.

10984133_1653493138271474_2318014950965338694_n[2]

Również można spotkać osoby przewożące materiały budowlane, jak i bardzo długie druty.

IMGP1338

Przed przygotowywaniem imprez pojawiają się nadmuchane balony w ogromnej ilości, czy też inne dekoracje. Sprzedawcy używają motorów do handlu, jak tutaj poniżej rybkami zapakowanymi w woreczki z wodą, które można kupić za niecałego dolara.

2.jpg

Motor służy jako taxi, czy też aby przewieźć nim drugi środek transportu, na przykład rower.

IMAG2363

IMAG2745

Ale także można przewieźć nim pieska 🙂  I o dziwo one są bardzo grzeczne. Pewnie wolą na motorze niż może biec koło niego po tych ruchliwych ulicach.

IMAG2757

Zastanawiam się, czy jeszcze coś mnie zaskoczy. Coś z czym się jeszcze nie spotkałam, a będzie wyjątkowe. Może jakaś perełka się trafi. Wcale się nie zdziwię jeśli tak.

Sami przyznajcie Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, że pomysłowość, inwencja twórcza, sposób zapakowania i zabezpieczenia zadziwia, a czasami wprawia w konsternację, że ktoś coś takiego wymyślił. Jednakże dla Wietnamczyków, z których bardzo duży procent populacji używa motoru, jako jedynego środka transportu służącego zarówno do przemieszczania się, jak i przewożenia wszystkiego, jest to naturalne i normalne. Dla mnie nierzadko jest to wzniesienie się na wyżyny kreatywności, ale przyznam, że czasami uważam to za przejaw nieprzemyślenia, ignorancji i braku wyobraźni. Ja mam ją, może niestety, wyostrzoną i dlatego widzę przed oczami co mogłoby się stać, gdyby ktoś nagle zahamował lub doszłoby do wypadku. Jednakże to już temat na inny post, gdyż generalnie Azjaci często odmiennie od nas Polaków podchodzą do wielu spraw, w tym tych związanych z bezpieczeństwem.

Życzę Wam Wszystkim miłego dnia 🙂

Podsumowań nastał czas … :)

…ROK 2015…- DZIĘKUJĘ…

…ROK 2016… – WITAJ…BĄDŹ DOBRY I SZCZĘŚLIWY…

Mija kolejny rok, który był dla mnie dobrym rokiem wnoszącym w moje życie wiele zmian, które przyczyniły się do tego, że znajduję się właśnie tutaj w Wietnamie, jestem tym, kim jestem i robię to, co robię.

Rok 2015 obfitował w podróże do Tajlandii, Laosu, Wietnamu i na Bali, z których mam wiele fantastycznych wspomnień. Szczególnym sentymentem obdarzyłam Laos, do którego zapewne z moim mężem wrócimy. Zmieniliśmy również miejsce zamieszkania. Pożegnaliśmy Katar, w którym mieszkaliśmy przez sześć lat i przeprowadziliśmy się do Wietnamu, po drodze odwiedzając Polskę. Uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Katar na zawsze pozostanie z nami i w nas. Przeżyliśmy tam wiele radosnych chwil, ale i te najtragiczniejsze, czy może lepiej napisać najtrudniejsze, miały miejsce też tam.  Teraz nasze życie codzienne toczy się w nowym kraju i przyznaję, że jest mi tutaj dobrze. Czuję się szczęśliwa. W kończącym się roku poznałam wielu wspaniałych ludzi. Zarówno w Katarze, Wietnamie, jak i w czasie podróży do innych krajów. Był to również rok spotkań z rodziną, przyjaciółmi, gdyż byliśmy w Polsce dwukrotnie i mogliśmy się sobą wzajemnie nacieszyć. Były śluby, narodziny dzieci, ale i smutek towarzyszący, gdy odchodzą bliscy naszemu sercu z tego świata. Wciąż będą z nami, ale w innym wymiarze i dlatego łza kręci się w oku. Mijający rok przyniósł ze sobą trudny do opisania spokój wewnętrzny, a może to ja dopiero odnalazłam go w sobie. Jest mi z nim bardzo dobrze. Wyraźnie było czuć powiew świeżości, optymizmu, zbliżania się do realizacji planów długofalowych. Nadeszła faza pewnego rodzaju dojrzałości i to na wielu płaszczyznach.

Wśród różnych wydarzeń podkreślę to, że pod koniec listopada rozpoczęłam pisać osobistego bloga, do czego dojrzewałam bardzo długo. Sprawia mi on ogromną radość i przyjemność. Cieszy mnie to, że są wśród Was osoby, które lubią czytać co piszę i to, jak piszę oraz zachęcają mnie do kontynuowania. Zaglądacie na bloga z różnych miejsc na świecie i to jest fantastyczne. Jestem Wam bardzo wdzięczna. Dziękuję wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom za to, że odwiedzacie mojego bloga i mój fanpage, że czytacie go, lubicie i komentujecie. Postaram się zamieszczać interesujące treści oraz relacje z podróży, które Was zaciekawią. Było już ich trochę w moim życiu i wrócę do nich zapewne w moich postach wkrótce.

Jednakże nie ukrywam, że czekam na kolejne podróże i odkrywanie nowych miejsc. Mam nadzieję z Wami się nimi dzielić. Kolejna już jutro 🙂 Zostańcie ze mną, czytajcie i komentujcie. Zachęcam Was do tego gorąco.

Kończący się jutro rok 2015 był bardzo dobrym rokiem dla mnie i wierzę, że ten nadchodzący 2016 będzie równie dobry i wyjątkowy, pełen podróży z kimś, dokądś i w głąb siebie. Życzę Tobie i sobie Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku nowych pozytywnych doświadczeń, doznań, wyzwań, przygód, podróży małych i dużych, realizacji planów i spełniających się marzeń. Życzę nam dobrych chwil oraz kochających osób wokół Ciebie i mnie, które sprawiają radość, a gdy skrzydła nie chcą fruwać podnoszą je i powodują, że znowu latają, choć wydawało im się to niemożliwe.  Osobom borykającym się z trudnościami i problemami życzę, aby radziły sobie z nimi jak najlepiej, czy też rozwiązywały je lub umiały żyć życiem codziennym, choć często niełatwym lub takim, którego nie można zmienić chociażby z powodu choroby, czy niepełnosprawności i uśmiechały się jak najczęściej.

               DROGIE CZYTELNICZKI I DRODZY CZYTELNICY 🙂 

  ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM ABYŚCIE BYLI ZDROWI I RADOŚNI …

                   … SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2016 !!!  🙂 …